
Gdyby Grzegorz odbył kurs w naszej szkole jazdy w Poznaniu, być może uniknąłby tragicznego zdarzenia, którego doświadczył w Szwecji. Jako kierowca TIR-a pojechał tam rozładować towar. Przewoził drut miedziany i aluminiowy, którego wartość opiewała na 22 tyś. euro. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że jest pod obserwacją zorganizowanej grupy przestępczej…

Chociaż jako szkoła jazdy z Poznania dbamy o to, aby kursanci nauczyli się, jak przewozić rowery i inne przedmioty na bagażnikach, istnieją ośrodki, które — jak się wydaje — tego nie uczą. Za przykład niech posłuży historia, która wydarzyła się na drodze ekspresowej S2…
Był piękny wakacyjny dzień, gdy kierowca sunął środkowym pasem eską i rozmawiał przez telefon na głośnomówiącym. Przed nim jechało auto z trzema rowerami zamocowanymi na dachu. Nic a nic nie wskazywało na tragedię, do której za chwilę mogło dojść…

Chociaż Weronika ukończyła kurs na kategorię B w szkole jazdy z Poznania, niewiele wiedziała o jeździe z dzieckiem w aucie. Dlatego odnalazła w sieci artykuł o przewozie dziecka w foteliku samochodowym.
Zrobiła wszystko, co sugerował autor tekstu. Kupiła bezpieczny fotelik, który zamontowała na przednim siedzeniu pasażera tyłem do kierunku jazdy. Oprócz tego jechała bez pośpiechu, w pełni skupiona na drodze.
Pomimo zachowania środków bezpieczeństwa zaniedbała jedną bardzo ważną czynność, co doprowadziło do tragedii. Jaka to była czynność? O tym za chwilę…

Przenieśmy się do roku 2010 — relacjonuje szef szkoły jazdy z Poznania — kiedy to równolegle do OSK powstała firma „Travel Prawko”, obecnie znana jako „BUS S LINE”. I tak, prowadząc Ośrodek Szkolenia Kierowców „PRAWKO”, początkowo mieliśmy do dyspozycji tylko jeden autokar, który postanowiliśmy równolegle wykorzystać do świadczenia usług przewozu osób.