
Dwaj bracia bliźniacy — Krzysztof i Zbyszek — wybrali tę samą szkołę jazdy w Poznaniu, aby odbyć kurs na kategorię C+E i rozpocząć karierę kierowcy TIR-a. Chociaż byli przyjaciółmi, przystąpili do rywalizacji o to, kto jako pierwszy zda egzamin w WORD-zie i zdobędzie lepsze stanowisko w firmie transportowej. Pomimo podobieństw każdy z nich dokonał innych wyborów.
Krzysztof wybrał zestaw ciągnika siodłowego z naczepą. Wiedział, że jest na nim trudniej zdać egzamin, ale był także przekonany, iż dzięki temu szybciej zdobędzie lepszą pracę za kółkiem. Z kolei Zbyszek chciał jak najszybciej zdać egzamin na tak zwanym tandemie, aby prędzej (czyli przed bratem) zdobyć prawko i pokonać go w rywalizacji o lepsze stanowisko kierowcy.
Obaj bracia dostali wcześniej propozycję pracy w firmie transportowej. Były tam dwa miejsca: jedno w transporcie międzynarodowym na zestawie ciągnik siodłowy z naczepą oraz drugie w dystrybucji na tzw. trasach wokół komina na solówce (samochód ciężarowy). W międzynarodówce były zdecydowanie większe zarobki, a w dystrybucji codziennie wracało się do domu, ale to nie było znaczące dla dwóch kawalerów. Każdy z nich chciał przemierzać drogi Europy, więc w rywalizacji duże znaczenie odgrywał czas.
Który z nich dokonał właściwego wyboru? O tym za chwilę. Najpierw odpowiedzmy sobie na pytanie, jakie zmiany czekają kursantów w kategorii C+E…
Zmiana pojazdów do szkolenia i egzaminowania na kategorię C+E stała się właśnie faktem. Od 1 stycznia 2026 roku ośrodki szkolenia kierowców będą musiały korzystać w zakresie kategorii C+E wyłącznie z zestawów złożonych z ciągnika siodłowego oraz naczepy. To samo dotyczy WORD-ów i pojazdów przeznaczonych do egzaminowania w zakresie tej kategorii.
Przepis, który miał wejść w życie już 1 stycznia 2025 roku, został odłożony w czasie o kolejny rok. Pomimo wielu prób odroczenia o następny rok lub wręcz zmiany tego przepisu — podejmowanych zarówno przez ośrodki szkolenia kierowców, jak i ośrodki egzaminowania — już dzisiaj mamy pewność, że wejdzie on w życie. Jak najbardziej jest on uzasadniony i wpłynie zarówno na poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego, jak i na lepsze przygotowanie absolwentów szkół jazdy do profesji kierowcy zawodowego.
„Prawko” od wielu lat było gorącym zwolennikiem wprowadzenia tych zmian, dlatego też w 2023 roku wprowadziliśmy do szkolenia ciągniki siodłowe z naczepami. Obecnie większość WORD-ów jest już po procedurze przetargowej i oczekuje na te zestawy. W przypadku OSK jest podobnie. Niektóre ośrodki szkolenia kierowców — takie jak „Prawko” — już teraz dysponują tego typu zestawami, inne zaś przygotowują się do ich zakupu.
Jakie są plusy egzaminowania wyłącznie na ciągniku siodłowym z naczepą?
Jakie są minusy egzaminowania wyłącznie na ciągniku siodłowym z naczepą?
W WORD-zie w Poznaniu ogłoszono przetarg, na który odpowiedziała w zasadzie tylko jedna firma, więc wybór padł na MAN-a TGS w zestawie z przyczepą Wielton NS3. Zestaw ten będzie wyposażony w dwie kamery zewnętrzne: jedną w ciągniku, a drugą w naczepie. Naczepa będzie wyposażona w dwie osie podnoszone. Zestaw ten wyceniono na ponad 750 tysięcy brutto. Jego dostawa do WORD-u ma nastąpić do końca tego roku, tak aby rozpocząć egzaminowanie nim już od 2 stycznia 2026 roku. Tymczasem do końca tego roku będzie możliwość zdawania egzaminu dotychczasowym zestawem — MAN-em TGL z przyczepą Konar.
„Prawko” już dzisiaj dysponuje bardzo zbliżonym pojazdem marki MAN TGX wraz z naczepą Wielton NS3. Wyżej wymieniony zestaw różni się tylko rodzajem kabiny, a mianowicie kabina TGX-a jest o 20 cm szersza i wyższa. Pomimo że już od 2 lat szkolimy zestawem (ciągnik siodłowy z naczepą), który podstawiamy na egzamin, a nasi kursanci zdają właśnie tym zestawem egzaminy, postanowiliśmy wyposażyć nasz OSK w taki sam zestaw, jaki będzie w WORD-zie. Nasz zestaw, który już zamówiliśmy, będzie prawdopodobnie gotowy do szkolenia na początku grudnia. Obecnie wszyscy nasi kursanci zapisani na kategorię C+E uczą się jazdy zestawem.
I tak od grudnia bieżącego roku w naszym OSK będziemy szkolić dwoma zestawami, co prawdopodobnie wpłynie pozytywnie na dostępność godzin i szybkość robienia kursu. Kursanci będą też mogli zobaczyć różnice między MAN-em TGS, który będzie pojazdem egzaminacyjnym, a MAN-em TGX, który z kolei jest zdecydowanie częściej wykorzystywanym pojazdem w transporcie dalekobieżnym. Jesteśmy pewni, że doświadczenie tych różnic pozytywnie wpłynie na przygotowanie naszych kursantów do zawodu kierowcy zawodowego. Oprócz tego MAN-a TGX zamierzamy też zdecydowanie częściej wykorzystywać do szkolenia w zakresie kwalifikacji (kod 95), a MAN-a TGS w zakresie prawa jazdy.
Chcąc odpowiedzieć na to pytanie, powróćmy do historii Zbyszka i Krzysztofa. Obu chłopakom przyświecała inna filozofia kursu. Krzysztof, kierując się rozsądkiem, wybrał trudniejszą drogę, a mianowicie zrobił kurs na ciągniku z naczepą. Tymczasem łatwiejszą ścieżkę wybrał sprytny Zbyszek, który zapisał się na kurs na tandemie, wbrew temu, co zalecał mu szef OSK.
Krzysztof wielokrotnie czuł, że dokonał złego wyboru, a już po oblaniu pierwszego egzaminu był tego niemal pewny. Nie mógł także zrozumieć, dlaczego instruktor uczy go jeździć po tzw. drogach lokalnych, np. na trasie Poznań—Wągrowiec, Wągrowiec—Rogoźno itp. Dlaczego zamiast uczyć go manewrów na placu, instruktor zabrał go do zaprzyjaźnionej firmy i pokazywał, jak przygotować pojazd do rozładunku albo podjechać pod rampę? Doświadczeni w transporcie instruktorzy Darek i Dominik często powtarzali, że jest to część szkolenia w zakresie kwalifikacji (kodu 95) i na pewno będzie przydatna w pracy.
Tymczasem Zbyszek zaraz po odebraniu prawa jazdy z kodem 95 jako pierwszy udał się do pracodawcy, żeby podjąć pracę i tutaj spotkało go wielkie zaskoczenie. Chłopak dowiedział się, że musi odbyć dodatkowy miesięczny staż lub zdać egzamin na placu firmy, który jest połączony z magazynem.
Pomimo że Zbyszek odbył 4 z 8 godzin jazd zestawem w ramach kwalifikacji, nie wystarczyło to do zdania egzaminu przed przyszłym pracodawcą. Zbyszek rozpoczął staż, będąc przekonanym, że egzamin jest specjalnie przeprowadzany, żeby firma przez pierwszy miesiąc miała kierowcę prawie za free. Po rozmowach z innymi kierowcami w tej firmie dowiedział się także, że każdy z nich przed samodzielnym wyruszeniem w trasę odbył miesięczny staż, więc uczenie się tandemem na kursie jest bezsensowne.
Po 2 tygodniach do grona kierowców dołączył Krzysztof. Chłopak wiedział, co go czeka, a mianowicie że będzie musiał odbyć staż. Był także pewny, że wymarzone stanowisko pracy przypadnie bratu, który zdał prawko przed nim, a on będzie musiał poczekać na wakat. Ku zaskoczeniu pracodawcy chłopak zdał egzamin na piątkę i dostał pracę z pominięciem stażu, co — jeśli wierzyć innym kierowcom — zdarzyło się w tej firmie po raz pierwszy.
Następnie, po odbyciu obowiązkowego szkolenia BHP dostał kluczyki do prawie nowego MAN-a TGX z naczepą, co jeszcze bardziej go ucieszyło, ponieważ właśnie takim zestawem jeździł na kursie i znał go bardzo dobrze. Po paru dniach bracia spotkali się w jednej z firm dystrybucyjnych na terenie Belgii, gdzie Zbyszek nadal był na stażu i przyszło mu jeździć ze starszym kolegą z branży, przez którego czuł się po prostu wykorzystywany.
Jego kolega był nieznośnym palaczem, więc dym i popiół były dosłownie wszędzie, co jeszcze bardziej zniechęcało niepalącego chłopaka do pracy. Po odbyciu stażu młody kierowca dostał pracę w dystrybucji i z zazdrością patrzył na brata. Teraz już wiedział, że droga na skróty nie zawsze się opłaca…
Po upływie miesiąca nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Otóż Krzysztof postanowił zamienić się z bratem wakatami, przechodząc na dystrybucję wokół komina. Zbyszek przyjął ofertę z niedowierzaniem, tym bardziej że ich stosunki po całej sprawie uległy pogorszeniu. Okazało się jednak, że dziewczyna Krzysztofa jest w ciąży i chce, żeby Krzysztof towarzyszył jej podczas wizyt lekarskich i porodu, a byłoby to niemożliwe, gdyby chłopak pracował w wymarzonej wcześniej międzynarodówce.
Bracia doszli do porozumienia i Zbyszek został ojcem chrzestnym małego Mateusza, a następnie świadkiem na ślubie brata. Ich historia jest przedmiotem dyskusji podczas spotkań w gronie rodziny, przyjaciół i znajomych. Po niespełna roku Zbyszek także założył rodzinę i postanowił zmienić stanowisko pracy na bliższe domu i rodziny. Zrozumiał także, że powinien posłuchać dobrej rady szefa szkoły jazdy z Poznania, w której robił kurs na kategorię C+E…
Autor: Cezary Drozdowski
Redaktor: Maciej Bukowski
PS Oto, jak możemy Ci jeszcze pomóc: