
Historia kursantów szkoły jazdy z Poznania, którą dzisiaj opowiemy, może budzić skojarzenie z bohaterami bajki Aleksandra Fredry. Kto z nas nie pamięta „Pawła i Gawła”?

Już dwa lata wcześniej Przemysław wybrał się na kurs w szkole jazdy z Poznania, gdzie zrobił prawko kategorii B. Teraz, kończąc technikum samochodowe, postanowił założyć własny biznes. A że od zawsze interesowała go motoryzacja i bardzo lubił jeździć samochodem, więc jego wybór padł na branżę transportową. Musiał tylko zakupić bus z wyposażeniem i ruszyć w drogę.

Dwaj bracia bliźniacy — Krzysztof i Zbyszek — wybrali tę samą szkołę jazdy w Poznaniu, aby odbyć kurs na kategorię C+E i rozpocząć karierę kierowcy TIR-a. Chociaż byli przyjaciółmi, przystąpili do rywalizacji o to, kto jako pierwszy zda egzamin w WORD-zie i zdobędzie lepsze stanowisko w firmie transportowej. Pomimo podobieństw każdy z nich dokonał innych wyborów.

Krzysztof nie odbył kursu w szkole jazdy w Poznaniu ani w żadnej innej szkole, bo miał zaledwie 17 lat. Jednak bardzo pragnął zasiąść za kółkiem. Gdy więc zapadł zmrok, zabrał do auta trójkę przyjaciół, z którymi ruszył w drogę. Wśród nich były koleżanki, którym najwyraźniej chciał zaimponować, dlatego wcisnął gaz do dechy…
Dziewczyny piszczały, gdy BMW prowadzone przez Krzyśka wchodziło w zakręty. Spod kół iskrzył się żwir, a z głośników dudniła mocna muzyka. Auto wylatywało na wzniesieniach w powietrze, potem ciężko upadało na dziurawą drogę.
— Krzysiek, zwolnij! — powiedziała Paulina. — Błagam cię, bo zwymiotuję kolację…