
Historia kursantów szkoły jazdy z Poznania, którą dzisiaj opowiemy, może budzić skojarzenie z bohaterami bajki Aleksandra Fredry. Kto z nas nie pamięta „Pawła i Gawła”?
Między obu mężczyznami było wiele różnic. I tak Paweł pochodził z małej miejscowości, a Gaweł z dużego miasta wojewódzkiego. Paweł miał troje rodzeństwa, a Gaweł był jedynakiem. Paweł wyjechał z małej miejscowości do dużego miasta, gdy miał zaledwie 15 lat. Tam zamieszkał w internacie i uczył się w technikum. Tymczasem Gaweł mieszkał w rodzinnym domu i prowadził beztroskie życie, niespecjalnie przejmując się nauką czy pracą. Paweł był raczej spokojnym chłopakiem, stroniącym od imprez i alkoholu, a Gaweł wręcz przeciwnie: uwielbiał huczne imprezy, na których alkohol lał się strumieniami.
Pomimo tak wielu różnic jedną cechę mieli wspólną. Tych dwoje ludzi łączyła pasja do motoryzacji. Obaj od najmłodszych lat uwielbiali bawić się samochodzikami. Już wtedy Paweł czuł się za kierownicą jak ryba w wodzie, gdy prowadził traktor swojego wujka rolnika czy później motorower marki Komar. Gaweł na Pierwszą Komunię Świętą dostał motorynkę, którą przemierzał swoje pierwsze kilometry za kierownicą. Obaj w wieku zaledwie 17 lat zrobili prawo jazdy kategorii B i zaczęli jeździć — co ciekawe — tym samym rodzajem samochodu, bo Fiatem 126p.
Chłopcy poznali się na kursie prawa jazdy w OSK „Prawko”. Obaj mieli po 25 lat i postanowili zrobić kurs prawa jazdy kategorii C, a następnie C+E oraz D. Kurs przebiegał w świetnej atmosferze i obaj bez problemu zwieńczyli go zdanymi egzaminami w poznańskim WORD-zie. Wkrótce zaczęli rozglądać się za pracą za kółkiem.
Paweł został kierowcą autobusu turystycznego, a Gaweł kierowcą TIR-a. Obaj zaczęli przemierzać drogi całej Europy, spełniając w ten sposób swoje dziecięce marzenie. Obaj także byli bardzo zadowoleni z wybranego zawodu. Po niespełna dwóch latach przypadkowo spotkali się na parkingu autostradowym w okolicach Monachium. Paweł zakończył obsługę jednej wycieczki i miał 2 dni na doprowadzenie autobusu do porządku przed kolejnym turnusem. Gaweł odbierał odpoczynek tygodniowy. Przypadkowo wpadli na siebie na stacji benzynowej.
Początkowo nie bardzo wiedzieli, skąd się znają, ale po chwili Gaweł przypomniał sobie, że wspólnie robili kurs na prawo jazdy. Paweł starannie uczesany, ogolony i ubrany w firmową koszulę z krawatem, w spodniach na kant i butach wypolerowanych na wysoki połysk. Gaweł z tygodniowym zarostem i rozczochraną czupryną, w rozciągniętym T-shircie, wygodnych spodniach dresowych i klapkach. Mając dużo wolnego czasu, przegadali całe popołudnie, a następnie wieczór. W czasie swej rozmowy wymienili cały wachlarz plusów i minusów swych profesji, które prezentujemy poniżej.
Jakie są plusy bycia kierowcą ciężarówki?
Jakie są minusy bycia kierowcą ciężarówki?
Jakie są plusy bycia kierowcą autobusu?
Jakie są minusy bycia kierowcą autobusu?
Po ostatnim spotkaniu Paweł i Gaweł wymienili się telefonami, tym samym mieli częstszy kontakt. Długie rozmowy przez telefon sprawiły, że obaj doszli do wniosku, że najwyższy czas na zmianę. Paweł postanowił zmienić pracę i zasiąść za kierownicą TIR-a, bo z zazdrością patrzył na nieformalny wygląd i ubiór Gawła. Tymczasem Gaweł — spoglądając z zazdrością na nienaganny wygląd kolegi — postanowił zostać kierowcą autobusu.
Obaj zaczęli rozglądać się za pracą. Paweł polecił Gawła w swojej firmie transportowej, a Gaweł polecił Pawła w swojej. Wkrótce obaj zmienili rodzaj transportu i zaczęli nowy rozdział swojego życia. Paweł po zaledwie 3 miesiącach stwierdził, że ciężarówka to zdecydowanie nie jest jego bajka i — pomimo wielu plusów tej profesji — postanowił porozmawiać ze starym pracodawcą i wrócić do transportu autokarowego.
Teraz obaj kierowcy pracowali w tej samej firmie, jeżdżąc niekiedy w załodze dwuosobowej. Jak się wkrótce okazało, koledzy świetnie się ze sobą dogadywali i coraz częściej wybierali trasy, gdzie wymagana była załoga dwuosobowa. Mieli dużo czasu, żeby ze sobą rozmawiać i powspominać pracę na TIR-ach. Nawet się nie spostrzegli, kiedy ich koleżeństwo przerodziło się w prawdziwą przyjaźń. Gaweł często zwierzał się przyjacielowi, że nie radzi sobie z hałasem pasażerów, ciągłymi pytaniami i niewyobrażalną ilością śmieci pozostawioną przez nich w autobusie. Chociaż bardzo lubił jeździć z Pawłem w załodze, wolał powrócić na TIR-a. Po roku od zatrudnienia za kółkiem autokaru Gaweł wrócił do transportu ciężarowego.
Bardzo wielu osobom wydaje się, że praca kierowcy zawodowego w zakresie przewozu osób i rzeczy to w zasadzie takie samo zajęcie. Podobne gabaryty, trasy czy komfort za kierownicą. Niestety, ale historia Pawła i Gawła nam to unaocznia, że specyfika tych zawodów jest zupełnie inna. Bardzo często też okazuje się, że superkierowca ciężarówki niekoniecznie musi być superkierowcą autobusu, i odwrotnie. Każdy z tych zawodów ma swoje plusy i minusy, jak również każdy z nas ma indywidualne predyspozycje.
Dlatego też przed ostatecznym wyborem warto zapoznać się ze specyfiką zawodu. Po prostu możemy spróbować pojeździć ciężarówką i autobusem, aby samemu się przekonać, który rodzaj transportu będzie dla nas odpowiedni. Bardzo często kierowca ciężarówki nie wyobraża sobie siebie w autobusie z 50 pasażerami, często hałaśliwymi i pod wpływem alkoholu. I odwrotnie: kierowca autokaru nie widzi siebie w roli samotnego wilka przemierzającego pustkowia. Tak czy inaczej jako szkoła jazdy z Poznania jesteśmy w stanie pomóc naszym kursantom dokonać właściwego wyboru, bo nasza kadra instruktorów jest złożona z osób, które doświadczyły pracy za kółkiem zarówno TIR-a, jak i autokaru.
Autor: Cezary Drozdowski
Redaktor: Maciej Bukowski
PS Oto, jak możemy Ci jeszcze pomóc: